Prasa o Nas: Przepis na sukces

Opublikowany 24.10.2011 | Z życia Wydziału

Dobra uczelnia = dobra praca

2011-10-17

Architekt Tomasz Konik jest absolwentem Politechniki Krakowskiej. Obronił się w 2000 roku. Pracę zaczął już na studiach, bo – jak mówi – uczelnia daje dyplom i szansę na zdobycie doświadczenia, a resztą trzeba się zająć samemu

Cambridge, Yale czy Harvard są nie tylko markami renomowanych uczelni, lecz także gwarantem absolwentów o wysokich kwalifikacjach i umiejętnościach dla najlepszych pracodawców na świecie. Czy w Polsce są takie uczelnie?

W 2011 roku Politechnika Krakowska opublikowała raport o absolwentach polskich uczelni. Socjologowie i statystycy przepytali blisko 2 tys. tych, którzy skończyli studia w 2003 roku. – Potwierdziliśmy to, co jest tajemnicą poliszynela: absolwentom szkół technicznych znacznie łatwiej odnaleźć się na rynku pracy niż tym, którzy skończyli kierunki humanistyczne – mówi dr Joanna Żyra, jedna z autorek raportu.

Jeśli chodzi o początki kariery zawodowej, na tle Europy nie wypadamy najlepiej. Tylko 28 proc. młodych Polaków szuka zajęcia przed obroną dyplomu. Dla porównania: w Niemczech i we Francji to ponad 30 proc., w Finlandii i Wielkiej Brytanii – 43 proc., a w Szwajcarii i Norwegii – prawie 60 proc. Mniej zaradni od Polaków są Estończycy, Litwini, Czesi i Włosi.

Przepis na sukces

Na takim tle zaczynają pojawiać się szkoły, których renoma u pracodawców rośnie z roku na rok. Politechnika Warszawska, SGH, SGGW, AGH. O młodych po tych uczelniach pracodawcy upominają się coraz częściej.

Architekt Tomasz Konik jest absolwentem Politechniki Krakowskiej. Jest zadowolony z wyboru kierunku i uczelni. Obronił się w 2000 roku. Swoją obecną pozycję zawdzięcza temu, że pracę zaczął już na studiach. Podkreśla, że uczelnia daje dyplom i szansę na zdobycie doświadczenia, a resztą trzeba zająć się samemu.

Adam, absolwent wiertnictwa na krakowskiej AGH, zaczynał pracę w firmie energetycznej jeszcze na studiach, bo sprawdził się na stażu. Przez ostatnie trzy lata pracował za granicą. – Wyjeżdżałem na kontrakty m.in. do Indii, Egiptu, Maroka. Pracowałem po trzy miesiące, kolejne dwa spędzałem w domu. Kilka miesięcy temu zatrudniła mnie firma szukająca gazu łupkowego na Pomorzu. Zaproponowali mi wyższe zarobki – mówi Adam. W maju zgłosił się po niego kolejny pracodawca, amerykańska firma wiertnicza. O zarobkach mówi: wypłata będzie pięciocyfrowa.

Akademia Górniczo-Hutnicza od kilku lat sprawdza losy swoich absolwentów. Według najnowszego badania z października 2011 roku prawie 80 proc. absolwentów ma pracę, w dodatku na etat, prawie połowa po studiach miała więcej niż jedną ofertę zatrudnienia, a co dziesiąty w pierwszej pracy zarabiał więcej niż 4,5 tys. zł brutto. Studenci kończący informatykę czy geodezję i kartografię praktycznie mają pracę zapewnioną. Z badań AGH wynika też, że jedynie co dziesiąty absolwent podejmuje się zajęcia mijającego się z tym, czego nauczył się w murach uczelni, prawie 80 proc. absolwentów AGH znajduje pracę niemal w miesiąc od obrony. Dla porównania – na Uniwersytecie Jagiellońskim pół roku po obronie pracę ma niespełna trzy czwarte młodych ludzi.

Dobry start „technicznych” nie dziwi prof. Jerzego Lisa z AGH, prorektora ds. rozwoju uczelni. – Szybko reagujemy na potrzeby rynku, współpracujemy z koncernami, które zatrudniają naszych studentów jeszcze w trakcie nauki, na zajęcia sprowadzamy praktyków. To daje dobre efekty – podkreśla prof. Lis. – Co roku otwieramy kilka nowych kierunków i specjalności – przypomina prof. Antoni Tajduś, rektor AGH. – Poza tym mamy ten atut, że kształcimy na kierunkach, których nie ma na innych uczelniach, jak ceramika czy odlewnictwo. A zapotrzebowanie na młodych specjalistów posiadających takie umiejętności jest ogromne.

Bez praktyki ciężko o pracę

Odsetek osób studiujących na uczelniach wyższych w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie. Na studia idzie ponad połowa każdego rocznika – wynika z diagnozy „Szkolnictwo wyższe w Polsce” przygotowanej przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową oraz Ernst & Young. Jednak wysoka liczba studentów nie zawsze idzie w parze z wysokim poziomem kształcenia. Młodzi z dyplomem coraz częściej mają problem z rozpoczęciem pracy. Czas od skończenia studiów do rozpoczęcia pracy w Unii Europejskiej wynosi trzy miesiące. W Polsce to ok. dwóch lat. Według danych GUS ok. 60 proc. polskich absolwentów nie pracuje w wyuczonym zawodzie. Aby nie zostać bezrobotnymi, muszą się przekwalifikować. Nie tylko w Polsce młodzi mają problem z zatrudnieniem. W zeszłym roku jeden na pięciu absolwentów szkół wyższych w Wielkiej Brytanii nie miał pracy. Był to najwyższy poziom bezrobocia wśród młodych odnotowany od połowy lat 90. Z danych brytyjskich urzędów statystycznych wynika, że ok. 40 proc. młodych Brytyjczyków pracuje poniżej wyuczonych kompetencji. – Problem bezrobocia absolwentów w Wielkiej Brytanii ma różne przyczyny, główną jest brak doświadczenia zawodowego absolwentów. Brytyjscy pracodawcy oczekują, że osoba aplikująca na stanowisko w firmie oprócz dyplomu uczelni będzie miała doświadczenie np. ze staży czy z praktyk – mówi „Gazecie” Fiona Harvey, dyrektor marketingowy z instytutu CIMA (Chartered Institute of Management Accountants).

Kto i jak sprawdza uczelnie?

W budowie marki uczelni pomocna jest wiedza o tym, jak zawodowo radzą sobie jej absolwenci. Pierwsze kroki część polskich uczelni już stawia – jak np. AGH. Od tego roku wszystkie uczelnie będą obowiązkowo monitorować kariery absolwentów. Ma to pomóc dopasować kształcenie do wymogów rynku pracy.

W Niemczech monitoringiem objętych jest 80 proc. absolwentów. Organizacja, która to robi, jest finansowana przez ministerstwo, zajmuje się tym od lat 90. Absolwenci odpowiadają na jednakowe pytania. W Finlandii rankingi opracowywane na podstawie badania zawodowych losów studentów wpływają na wysokość rządowej dotacji dla uczelni. We Włoszech monitoring nie tylko opisuje sytuację absolwentów na rynku pracy, lecz także stanowi bazę potencjalnych pracowników.

W Polsce obowiązek sprawdzania, co dzieje się z byłymi studentami po trzech i pięciu latach od wydania im dyplomu, nakłada na uczelnie znowelizowana ustawa o szkolnictwie wyższym. – Monitoring ma dostosować ofertę kształcenia do potrzeb rynku pracy oraz pozwolić uczelniom budować swoją markę. Skorzystają na tym też młodzi ludzie, którzy dowiedzą się, po jakich studiach mają największe szanse na pracę – mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Takie informacje są w cenie, bo coraz większym problemem jest wysoki poziom bezrobocia absolwentów. Jak wynika z raportu CIMA, od 2007 r. liczba ich wzrosła o 70,4 tys. Dziś absolwenci szkół wyższych to 10,5 proc. wszystkich bezrobotnych.

Absolwent do wzięcia

– W Polsce jest wiele uczelni ze świetną kadrą, tradycjami i bardzo pogłębioną wiedzą teoretyczną, ale dobry start na rynku pracy zapewniają tylko te, które mają studentom do zaoferowania także wiedzę praktyczną. Przykłady z życia, analiza realnych sytuacji są bezcenne w ich karierze zawodowej. Nie ma nic gorszego, niż nauczać np. o zarządzaniu, kiedy tak naprawdę samemu się tego nie robiło – podkreśla Wioletta Podstawka z Adecco Poland. – Dlatego coraz więcej uczelni zawiązuje z biznesem współpracę. Powstają ośrodki akademickie, które specjalizują się w konkretnych branżach i rozwiązaniach. Na przykład Wrocław to swego rodzaju kuźnia talentów w zakresie lean manufacturing, a Poznań jest bardzo dobrym wyborem dla osób, które myślą o karierze w branży biotechnologicznej czy farmaceutycznej – wylicza.

Dodaje, że wśród pracodawców nadal dużym uznaniem cieszą się uniwersytety i politechniki w dużych ośrodkach akademickich i z tradycjami, jak np. w Krakowie czy Warszawie. – Prywatne uczelnie z roku na rok budują coraz mocniejszy wizerunek miejsc, gdzie połączenie wiedzy z praktyką ma kolosalne znaczenie. To sprawdza się w życiu zawodowym absolwentów, a i pracodawcy doceniają to coraz bardziej – dodaje Podstawka.

Co do tego, że w Polsce są uczelnie zapewniające młodym bardzo dobry start w karierę, nie ma wątpliwości dr inż. Krzysztof Szwejk z SGGW w Warszawie, członek Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich „PRom”. – Istnieje tu pewien podział branżowy. Ekonomiści po SGH częściej znajdują pracę w tych zawodach niż absolwenci innych uczelni. Z kolei absolwenci SGGW są poszukiwani przez wiele branż, w których my kształcimy studentów. SGGW ma dobrą renomę, kształci dobrze przygotowanych do praktyki studentów – mówi Szwejk.

Jego zdaniem uczelnie czeka wiele pracy, aby stać się bardzo znanymi i rozpoznawanymi na świecie. – Ale w pewnych dziedzinach mamy już szkoły z górnej półki światowej. Jesteśmy bezkonkurencyjni po takich kierunkach jak: biotechnologia, budownictwo, weterynaria, dietetyka, gospodarka przestrzenna, inżynieria środowiska, technologia żywności czy technologia drewna. Często się zdarza, że pracodawcy poszukują naszych absolwentów po tych kierunkach i nie chcą słyszeć o absolwentach innych uczelni – dodaje Szwejk.

Źródło: Gazeta Wyborcza

http://wyborcza.pl/1,91535,10482747,Dobra_uczelnia___dobra_praca.html

Dodaj komentarz